Info
Od 31.03.2010 r. przejechałem
239990.22
km w tym 1661.95 w terenie i śniegu.Jeżdżę z prędkością średnią 24.58 km/h.
Więcej o mnie,
Baton 2023
Baton 2022
Baton 2021
Baton 2020
Baton 2019
Baton 2018
Baton 2017
Baton 2016
Baton 2015
Baton 2014
Baton 2013
Baton 2012
Baton 2011
Baton 2010
Baton 2009
Baton 2008
Baton 2007
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Luty8 - 0
- 2026, Styczeń31 - 0
- 2025, Grudzień40 - 0
- 2025, Listopad46 - 0
- 2025, Październik42 - 0
- 2025, Wrzesień26 - 0
- 2025, Sierpień22 - 0
- 2025, Lipiec26 - 0
- 2025, Czerwiec23 - 0
- 2025, Maj22 - 0
- 2025, Kwiecień26 - 0
- 2025, Marzec28 - 0
- 2025, Luty28 - 0
- 2025, Styczeń44 - 0
- 2024, Grudzień35 - 0
- 2024, Listopad27 - 0
- 2024, Październik22 - 0
- 2024, Wrzesień21 - 0
- 2024, Sierpień25 - 0
- 2024, Lipiec22 - 0
- 2024, Czerwiec23 - 0
- 2024, Maj27 - 0
- 2024, Kwiecień26 - 0
- 2024, Marzec30 - 0
- 2024, Luty28 - 0
- 2024, Styczeń32 - 0
- 2023, Grudzień37 - 0
- 2023, Listopad29 - 0
- 2023, Październik24 - 0
- 2023, Wrzesień23 - 0
- 2023, Sierpień22 - 0
- 2023, Lipiec26 - 0
- 2023, Czerwiec22 - 0
- 2023, Maj32 - 0
- 2023, Kwiecień32 - 0
- 2023, Marzec23 - 0
- 2023, Luty30 - 0
- 2023, Styczeń37 - 0
- 2022, Grudzień39 - 0
- 2022, Listopad28 - 0
- 2022, Październik36 - 0
- 2022, Wrzesień25 - 0
- 2022, Sierpień33 - 0
- 2022, Lipiec34 - 0
- 2022, Czerwiec35 - 1
- 2022, Maj41 - 0
- 2022, Kwiecień41 - 0
- 2022, Marzec34 - 0
- 2022, Luty30 - 0
- 2022, Styczeń38 - 0
- 2021, Grudzień28 - 0
- 2021, Listopad31 - 0
- 2021, Październik33 - 2
- 2021, Wrzesień25 - 0
- 2021, Sierpień22 - 0
- 2021, Lipiec23 - 0
- 2021, Czerwiec22 - 0
- 2021, Maj30 - 0
- 2021, Kwiecień26 - 0
- 2021, Marzec21 - 0
- 2021, Luty17 - 0
- 2021, Styczeń29 - 0
- 2020, Grudzień42 - 0
- 2020, Listopad50 - 0
- 2020, Październik52 - 0
- 2020, Wrzesień27 - 0
- 2020, Sierpień20 - 1
- 2020, Lipiec24 - 0
- 2020, Czerwiec22 - 0
- 2020, Maj26 - 1
- 2020, Kwiecień36 - 0
- 2020, Marzec30 - 0
- 2020, Luty28 - 0
- 2020, Styczeń33 - 0
- 2019, Grudzień29 - 0
- 2019, Listopad29 - 0
- 2019, Październik23 - 0
- 2019, Wrzesień23 - 0
- 2019, Sierpień21 - 0
- 2019, Lipiec31 - 0
- 2019, Czerwiec34 - 1
- 2019, Maj35 - 1
- 2019, Kwiecień32 - 2
- 2019, Marzec27 - 0
- 2019, Luty30 - 0
- 2019, Styczeń32 - 0
- 2018, Grudzień33 - 0
- 2018, Listopad17 - 0
- 2018, Październik39 - 0
- 2018, Wrzesień42 - 0
- 2018, Sierpień33 - 0
- 2018, Lipiec34 - 0
- 2018, Czerwiec28 - 0
- 2018, Maj26 - 0
- 2018, Kwiecień23 - 0
- 2018, Marzec27 - 0
- 2018, Luty20 - 0
- 2018, Styczeń28 - 0
- 2017, Grudzień20 - 0
- 2017, Listopad30 - 0
- 2017, Październik32 - 0
- 2017, Wrzesień19 - 0
- 2017, Sierpień23 - 4
- 2017, Lipiec27 - 0
- 2017, Czerwiec28 - 0
- 2017, Maj15 - 0
- 2017, Kwiecień10 - 0
- 2017, Marzec16 - 0
- 2017, Luty17 - 0
- 2017, Styczeń28 - 4
- 2016, Grudzień18 - 0
- 2016, Listopad19 - 2
- 2016, Październik20 - 0
- 2016, Wrzesień26 - 0
- 2016, Sierpień29 - 1
- 2016, Lipiec36 - 0
- 2016, Czerwiec29 - 2
- 2016, Maj33 - 0
- 2016, Kwiecień27 - 0
- 2016, Marzec25 - 0
- 2016, Luty22 - 0
- 2016, Styczeń26 - 2
- 2015, Grudzień25 - 0
- 2015, Listopad22 - 1
- 2015, Październik16 - 5
- 2015, Wrzesień18 - 0
- 2015, Sierpień20 - 0
- 2015, Lipiec26 - 0
- 2015, Czerwiec25 - 0
- 2015, Maj23 - 0
- 2015, Kwiecień28 - 0
- 2015, Marzec19 - 0
- 2015, Luty21 - 3
- 2015, Styczeń12 - 0
- 2014, Grudzień9 - 2
- 2014, Listopad14 - 2
- 2014, Październik11 - 3
- 2014, Wrzesień21 - 0
- 2014, Sierpień30 - 4
- 2014, Lipiec23 - 0
- 2014, Czerwiec18 - 0
- 2014, Maj22 - 0
- 2014, Kwiecień24 - 0
- 2014, Marzec21 - 0
- 2014, Luty21 - 0
- 2014, Styczeń21 - 1
- 2013, Grudzień13 - 6
- 2013, Listopad8 - 0
- 2013, Październik22 - 0
- 2013, Wrzesień28 - 0
- 2013, Sierpień36 - 0
- 2013, Lipiec28 - 0
- 2013, Czerwiec30 - 0
- 2013, Maj32 - 0
- 2013, Kwiecień28 - 0
- 2013, Marzec20 - 0
- 2013, Luty14 - 0
- 2013, Styczeń16 - 2
- 2012, Grudzień10 - 5
- 2012, Listopad15 - 11
- 2012, Październik27 - 15
- 2012, Wrzesień36 - 17
- 2012, Sierpień35 - 14
- 2012, Lipiec24 - 1
- 2012, Czerwiec27 - 22
- 2012, Maj28 - 21
- 2012, Kwiecień27 - 15
- 2012, Marzec19 - 45
- 2012, Luty19 - 49
- 2012, Styczeń17 - 60
- 2011, Grudzień17 - 61
- 2011, Listopad26 - 40
- 2011, Październik38 - 66
- 2011, Wrzesień30 - 58
- 2011, Sierpień32 - 63
- 2011, Lipiec19 - 114
- 2011, Czerwiec19 - 53
- 2011, Maj21 - 81
- 2011, Kwiecień15 - 43
- 2011, Marzec14 - 43
- 2011, Luty10 - 34
- 2011, Styczeń9 - 31
- 2010, Grudzień9 - 6
- 2010, Listopad9 - 46
- 2010, Październik15 - 35
- 2010, Wrzesień16 - 105
- 2010, Sierpień18 - 61
- 2010, Lipiec19 - 107
- 2010, Czerwiec20 - 168
- 2010, Maj16 - 226
- 2010, Kwiecień10 - 154
- 2010, Marzec14 - 216
- 2010, Luty15 - 176
- 2010, Styczeń14 - 140
- 2009, Grudzień15 - 240
- 2009, Listopad18 - 199
- 2009, Październik23 - 132
- 2009, Wrzesień20 - 148
- 2009, Sierpień28 - 144
- 2009, Lipiec22 - 89
- 2009, Czerwiec17 - 109
- 2009, Maj18 - 142
- 2009, Kwiecień19 - 120
- 2009, Marzec19 - 140
- 2009, Luty13 - 93
- 2009, Styczeń17 - 101
- 2008, Grudzień18 - 140
- 2008, Listopad20 - 115
- 2008, Październik25 - 124
- 2008, Wrzesień23 - 113
- 2008, Sierpień23 - 98
- 2008, Lipiec18 - 100
- 2008, Czerwiec25 - 102
- 2008, Maj22 - 38
- 2008, Kwiecień20 - 20
- 2008, Marzec13 - 1
- 2008, Luty8 - 0
- 2008, Styczeń3 - 0
- 2007, Grudzień1 - 0
- 2007, Listopad1 - 1
- 2007, Październik1 - 0
- 2007, Wrzesień4 - 0
- 2007, Sierpień6 - 0
- 2007, Lipiec6 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj4 - 0
Dane wyjazdu:
Dystans: 57.20 km.
w tym w terenie: 2.00 km.
Średnia prędkość: 25.05 km/h.
Elevation: 636 m.
Rower:Cinelli Xperience
Droginia - Dobczyce - Wiśniowa - Łęki - Dobczyce
Niedziela, 8 sierpnia 2010 • dodano: 08.08.2010 | Komentarze 0
Najpierw pojechałem z synem do Osieczan, zaliczając wszystkie możliwe zakątki a potem już runda trasą: Droginia - Kornatka - Dobczyce - Wiśniowa - Łęki - Dobczyce. Tempo spokojne - odpoczynek po wczorajszych zawodach. Dziś patrzę na to po analizie i widzę, że pojechałem tak sobie, nawet tętno średnie nie wyszło wyścigowe, czyli pojechałem swoim tempem.
Dane wyjazdu:
Dystans: 85.90 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 25.14 km/h.
Elevation: 1121 m.
Rower:Cinelli Xperience
II Karpacki Maraton Rowerowy w Nowym Sączu
Sobota, 7 sierpnia 2010 • dodano: 07.08.2010 | Komentarze 8
Oczywiście za późno wstaliśmy i wynikły z tego powodu pewne nieporozumienia. Mieliśmy do pokonania samochodem trasę z rowerami do Nowego Sącza 80km, gps wyznaczył optymalną trasę i poinformował, że będziemy na miejscu o 9.50 trochę późno, bo jeszcze miałem nas zarejestrować, przebrać się i przekręcić żonie pedał, bo jej się naderwał, to trochę mało czasu. Jakieś 50km po wyjechaniu z domu zorientowałem się, że nie mam butów z spd, no to chyba się zabiję na trasie, a tu patrzę mam zapasowe pedały, których nie przykręciłem żonie, trzeba je tylko przemontować i pojadę w sandałach sic! Na plac startowy wjechałem równo 9.50.
Kiedy przyjechałem pod PTTK niektórzy kolarze już czekali ustawieni na starcie, ja dopiero zacząłem się organizować tzn. rejestrować się, ubierać, zdejmować rowery, wtedy zobaczyłem Miłosza, który pomógł mi założyć zwykłe pedały z tworzywa sztuczne do mojej szosówki, bo zapomniałem butów spd, lecz miałem sandały – zwykłe nie mylić z sandałami spd Bardzo chciałem podziękował Miłoszowi, bo bez niego nie zdążył bym nawet wystartować w maratonie.
Od startu zaczęła się ostra rywalizacja, aby dogonić czołówkę jechałem już na początku z maksymalnym tętnem. Początek już pod górę i nagły kręty zjazd bardzo złym asfaltem z betonowymi hopkami, na ostatnim hopku moim rowerem porzuca tracę równowagę i z krzykiem lecę prosto na barierkę, gdzie ktoś przede mną zaliczył upadek, robi mi miejsce ja puszczam rower i zatrzymuję się na nogach bez gleby, szok wszyscy klną na organizatorów jak można coś takiego umieścić na trasie. Tutaj ucieka mi czołówka a wraz z nią Miłosz. Dojeżdżam do głównej drogi przecinam ją i dalej pod górę od tego miejsca zaczyna się już 18 km pod górę urozmaicone licznym górkami w górkach. Trasa nie jest oznakowana tak jak powinna, Ci co znają to w porządku, kilka razy musiałem czekać na wolniejszych zawodników, którzy wiedzieli jak jechać! Na najwyższym wzniesieniu do którego prowadziła ścianka brakło mi przełożeń jak i moim kolegom, którzy jechali obok na samym szczycie bufet, tu poszedłem na chwilę w las, patrzę a tam uciekło mi około 5 bikerów, których wyprzedziłem wcześniej i tak goniłem ich przez blisko 30km.
Pomimo, że jechałem bardzo szybko dopiero dogoniłem ich na podjazdach w Ptaszkowej i Królowa Polska, wyprzedzałem powoli 4 bikerów i już prawie do końca jechałem z jednym i to notabene z Krakowa ziomalem, który podobnie jak ja był pierwszy raz na takiej imprezie.
Na trasie było sześć punktów kontrolnych gdzie trzeba było umieścić swój CHIP, który zrobił mi odcisk na palcu.
Nogi odparzyłem sobie w tych pi….. sandałach, ale ważne, że pomimo wcześniejszych niedogodności losu wystartowałem i nie przyjechałem ostatni.
Na przyszłość postaram się wyeliminować popełnione błędy, których podczas wyścigu zauważyłem u siebie kilka, to błędy taktyczne i logistyczne.
Po maratonie szybki posiłek i pojechałem do Nawojowej po żonę i syna.
Cały maraton to trasa 73,90 km. pokonany wg. chipa w 188 minut.
Wyniki: 12/15 w najsilniejszej i najliczniejszej kategorii B oraz 41/70 w Open.
Moja rodzina brała udział w trasie rodzinnej w tym samym Maratonie, ale szczegóły będą u Tadzia na blogu.
Kiedy przyjechałem pod PTTK niektórzy kolarze już czekali ustawieni na starcie, ja dopiero zacząłem się organizować tzn. rejestrować się, ubierać, zdejmować rowery, wtedy zobaczyłem Miłosza, który pomógł mi założyć zwykłe pedały z tworzywa sztuczne do mojej szosówki, bo zapomniałem butów spd, lecz miałem sandały – zwykłe nie mylić z sandałami spd Bardzo chciałem podziękował Miłoszowi, bo bez niego nie zdążył bym nawet wystartować w maratonie.
Od startu zaczęła się ostra rywalizacja, aby dogonić czołówkę jechałem już na początku z maksymalnym tętnem. Początek już pod górę i nagły kręty zjazd bardzo złym asfaltem z betonowymi hopkami, na ostatnim hopku moim rowerem porzuca tracę równowagę i z krzykiem lecę prosto na barierkę, gdzie ktoś przede mną zaliczył upadek, robi mi miejsce ja puszczam rower i zatrzymuję się na nogach bez gleby, szok wszyscy klną na organizatorów jak można coś takiego umieścić na trasie. Tutaj ucieka mi czołówka a wraz z nią Miłosz. Dojeżdżam do głównej drogi przecinam ją i dalej pod górę od tego miejsca zaczyna się już 18 km pod górę urozmaicone licznym górkami w górkach. Trasa nie jest oznakowana tak jak powinna, Ci co znają to w porządku, kilka razy musiałem czekać na wolniejszych zawodników, którzy wiedzieli jak jechać! Na najwyższym wzniesieniu do którego prowadziła ścianka brakło mi przełożeń jak i moim kolegom, którzy jechali obok na samym szczycie bufet, tu poszedłem na chwilę w las, patrzę a tam uciekło mi około 5 bikerów, których wyprzedziłem wcześniej i tak goniłem ich przez blisko 30km.
Pomimo, że jechałem bardzo szybko dopiero dogoniłem ich na podjazdach w Ptaszkowej i Królowa Polska, wyprzedzałem powoli 4 bikerów i już prawie do końca jechałem z jednym i to notabene z Krakowa ziomalem, który podobnie jak ja był pierwszy raz na takiej imprezie.
Na trasie było sześć punktów kontrolnych gdzie trzeba było umieścić swój CHIP, który zrobił mi odcisk na palcu.
Nogi odparzyłem sobie w tych pi….. sandałach, ale ważne, że pomimo wcześniejszych niedogodności losu wystartowałem i nie przyjechałem ostatni.
Na przyszłość postaram się wyeliminować popełnione błędy, których podczas wyścigu zauważyłem u siebie kilka, to błędy taktyczne i logistyczne.
Po maratonie szybki posiłek i pojechałem do Nawojowej po żonę i syna.
Cały maraton to trasa 73,90 km. pokonany wg. chipa w 188 minut.
Wyniki: 12/15 w najsilniejszej i najliczniejszej kategorii B oraz 41/70 w Open.
Moja rodzina brała udział w trasie rodzinnej w tym samym Maratonie, ale szczegóły będą u Tadzia na blogu.
Kategoria Zawody
Dane wyjazdu:
Dystans: 64.30 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 27.17 km/h.
Elevation: 748 m.
Rower:Cinelli Xperience
Droginia - Mszana Dolna
Czwartek, 5 sierpnia 2010 • dodano: 05.08.2010 | Komentarze 2
Wydaje mi się, że znalazłem optymalną trasę w okolicy, w której tymczasowo pomieszkuję.
Płaskiej trasy tutaj się nie znajdzie, więc ten profil mi zaczął odpowiadać, jak się tak przyzwyczaję to pewnie będę tęsknił za górami.
Ale czeka mnie jeszcze objechanie Tatr i życiówka, ciekawe, czy uda się to zrealizować, a tymczasem w sobotę II Karpacki Maraton Rowerowy w Nowym Sączu.
Dziś udało mi się wyjechać wszędzie na 39X21 czyli dwie koronki miałem w zapasie.
Trasa: Droginia - Myślenice - Lubień - Kasinka Mała - Mszana Dolna - Kasina Wielka - Wiśniowa - Trzemeśnia - Droginia







Płaskiej trasy tutaj się nie znajdzie, więc ten profil mi zaczął odpowiadać, jak się tak przyzwyczaję to pewnie będę tęsknił za górami.
Ale czeka mnie jeszcze objechanie Tatr i życiówka, ciekawe, czy uda się to zrealizować, a tymczasem w sobotę II Karpacki Maraton Rowerowy w Nowym Sączu.
Dziś udało mi się wyjechać wszędzie na 39X21 czyli dwie koronki miałem w zapasie.
Trasa: Droginia - Myślenice - Lubień - Kasinka Mała - Mszana Dolna - Kasina Wielka - Wiśniowa - Trzemeśnia - Droginia

Wodospad Trzemeśniaczek© robin

Nie Niagara© robin

Strumyczek Trzemeśniak© robin

Podjazdy© robin

Kościół w Kasinie Wielkiej© robin

Widoki na trasie© robin

Moje pagóreczki© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 88.00 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 22.47 km/h.
Elevation: 1643 m.
Rower:Cinelli Xperience
Droginia - Kasina Wielka
Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 • dodano: 02.08.2010 | Komentarze 0
Trasa: Droginia - Trzemeśnia - Wiśniowa - Kasina Wielka - Gruszowiec
Wróciłem ze Śląska do Drogini.
Tyle udało mi się dziś przejechać w drodze do Limanowej, już niewiele brakło, ale czas się skończył i musiałem wracać!
Ale na początek podczas zjazdu "snake" - szybko wymieniłem dętkę i nie wracałem się po zapasową bo pod górę miałem :-) Moja wina, bo po dwóch tygodniach nie dopompowałem opon.
Dziś pobiłem rekord jeśli chodzi o podjazdy 1643 metry w pionie. To trochę za dużo jak na zwykłe przejazdy, poproszę o inne drogi w tej okolicy!!!
Zdjęcia nie ładują się, uzupełnię jak tylko będę miał pole :-)
Wróciłem ze Śląska do Drogini.
Tyle udało mi się dziś przejechać w drodze do Limanowej, już niewiele brakło, ale czas się skończył i musiałem wracać!
Ale na początek podczas zjazdu "snake" - szybko wymieniłem dętkę i nie wracałem się po zapasową bo pod górę miałem :-) Moja wina, bo po dwóch tygodniach nie dopompowałem opon.
Dziś pobiłem rekord jeśli chodzi o podjazdy 1643 metry w pionie. To trochę za dużo jak na zwykłe przejazdy, poproszę o inne drogi w tej okolicy!!!
Zdjęcia nie ładują się, uzupełnię jak tylko będę miał pole :-)
Dane wyjazdu:
Dystans: 87.00 km.
w tym w terenie: 18.00 km.
Średnia prędkość: 21.75 km/h.
Elevation: 290 m.
Rower:KROSS A6
25000 km na BS / Integracyjnie po Śląsku
Środa, 28 lipca 2010 • dodano: 28.07.2010 | Komentarze 15
Trasa: Katowice - Chorzów - przez Żabie Doły - Bytom - Piekary Śląskie - Świerklaniec - Chechło Nakło - Tarnowskie Góry(prawie) - Radzionków - Bytom - Chorzów - Katowice
Podczas Masy Krytycznej w Bytomiu umówiliśmy się z Michałem i Jackiem na wspólną jazdę po okolicach. Na miejsce zbiórki czyli do Rynku w Bytomiu dotarłem po śladzie słownym kierowanym telefonicznie przez Michała, cudem bez komplikacji dojechałem na miejsce. Albo ja jestem taki mądry, albo mój przewodnik. Pewnie
jedno i drugie :-)

Najpierw jedziemy w kierunku Piekar Śląskich zatrzymujemy się przy Kopcu Wyzwolenia, aby zrobić historyczne zdjęcia - ja niestety nie mam aparatu, więc korzystam z uprzejmości bikestatowiczów.

Tutaj zaczyna się jazda terenem, jestem na to przygotowany, zarośla wysokie na metr, ale Michał mówi, że tędy przejeżdżał ... w maju :-) wjeżdżamy w las,
którego trakt to korzenie, błoto, częściowo piasek, kiedy wydawało się że przejechaliśmy najgorsze, wyjeżdżając z lasu coś mnie buja - patrzę w tylym kole
złapałem "gumę". Podczas wymiany dętki na nową komary pożarły mnie niemiłosiernie nawet prezentacja pompek nie odstraszyła komarów.
Dalej dojechaliśmy ciągle zmieniającą się drogą z asfaltu na teren lub płyty betonowe do parku w Świerklańcu oglądając Pałac Kawalera - tu według opowieści
ludowym bawiła się nasza reprezentacja piłki nożnej, wtedy kiedy jeszcze grali :-)

Przy następnym jeziorku robimy minutę przerwy na zdjęcia i jedziemy dalej.


W tym momencie lekka mżawka przeradza się już w deszcz więc rezygnujemy z dalszego planu wycieczki i powoli wracamy przez pola do Radzionkowo.
Na zamkniętym przejeździe kolejowym ja z Jackiem wyłamujemy się i przechodzimy pod, nagle z głośnika słyszym głos "trzebabyło wołać to bym wam otworzył - ździwienie na naszych twarzach kto do nas woła? Jak się później okazało to przejazd na żądanie głosem w stylu SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ :-)
Znowu polami jedziemy obok Tarnowskich Gór. Na przystanku robimy transformacje i zakładamy kurtki przeciwdeszczowe, kolega Jacek żegna się z nami i jedzie do domu a my dalej przez Bytom, gdzieś w centrum Bytomia odłącza się Michał i ostatnie 20km w ciągłym deszczu pokonuję sam, już nie omijałem nawet kałuż na ulicy byle dojechać do hotelu gdzie czekała na mnie kolacja :-)
Bardzo dziękuję organizatorm wycieczki za wszystko w szczególności za moją ulubioną jazdę terenem, którego u nas w Krakowie jest niewiele. Pozdrawiam
W bardzo późnych godzinach nocnych otrzymałem smsa od Jacka, że nasza wycieczka 400 kilometrowa odbędzie się 17.08.2010 r. Chętnych zapraszamy do wspólnej jazdy.
I tak zrobiłem blisko 350 km przejeżdżając przez Śląsk i okolice.
Podczas Masy Krytycznej w Bytomiu umówiliśmy się z Michałem i Jackiem na wspólną jazdę po okolicach. Na miejsce zbiórki czyli do Rynku w Bytomiu dotarłem po śladzie słownym kierowanym telefonicznie przez Michała, cudem bez komplikacji dojechałem na miejsce. Albo ja jestem taki mądry, albo mój przewodnik. Pewnie
jedno i drugie :-)

Drużyna Bikestars© robin
Najpierw jedziemy w kierunku Piekar Śląskich zatrzymujemy się przy Kopcu Wyzwolenia, aby zrobić historyczne zdjęcia - ja niestety nie mam aparatu, więc korzystam z uprzejmości bikestatowiczów.

Kopiec Wyzwolenia© robin
Tutaj zaczyna się jazda terenem, jestem na to przygotowany, zarośla wysokie na metr, ale Michał mówi, że tędy przejeżdżał ... w maju :-) wjeżdżamy w las,
którego trakt to korzenie, błoto, częściowo piasek, kiedy wydawało się że przejechaliśmy najgorsze, wyjeżdżając z lasu coś mnie buja - patrzę w tylym kole
złapałem "gumę". Podczas wymiany dętki na nową komary pożarły mnie niemiłosiernie nawet prezentacja pompek nie odstraszyła komarów.
Dalej dojechaliśmy ciągle zmieniającą się drogą z asfaltu na teren lub płyty betonowe do parku w Świerklańcu oglądając Pałac Kawalera - tu według opowieści
ludowym bawiła się nasza reprezentacja piłki nożnej, wtedy kiedy jeszcze grali :-)

Pałac Kawalera© robin
Przy następnym jeziorku robimy minutę przerwy na zdjęcia i jedziemy dalej.

Drużyna BS nad jeziorem Chechło- Nakło© robin

Jezioro Nakło-Chechło© robin
W tym momencie lekka mżawka przeradza się już w deszcz więc rezygnujemy z dalszego planu wycieczki i powoli wracamy przez pola do Radzionkowo.
Na zamkniętym przejeździe kolejowym ja z Jackiem wyłamujemy się i przechodzimy pod, nagle z głośnika słyszym głos "trzebabyło wołać to bym wam otworzył - ździwienie na naszych twarzach kto do nas woła? Jak się później okazało to przejazd na żądanie głosem w stylu SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ :-)
Znowu polami jedziemy obok Tarnowskich Gór. Na przystanku robimy transformacje i zakładamy kurtki przeciwdeszczowe, kolega Jacek żegna się z nami i jedzie do domu a my dalej przez Bytom, gdzieś w centrum Bytomia odłącza się Michał i ostatnie 20km w ciągłym deszczu pokonuję sam, już nie omijałem nawet kałuż na ulicy byle dojechać do hotelu gdzie czekała na mnie kolacja :-)
Bardzo dziękuję organizatorm wycieczki za wszystko w szczególności za moją ulubioną jazdę terenem, którego u nas w Krakowie jest niewiele. Pozdrawiam
W bardzo późnych godzinach nocnych otrzymałem smsa od Jacka, że nasza wycieczka 400 kilometrowa odbędzie się 17.08.2010 r. Chętnych zapraszamy do wspólnej jazdy.
I tak zrobiłem blisko 350 km przejeżdżając przez Śląsk i okolice.
Dane wyjazdu:
Dystans: 35.00 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 23.86 km/h.
Elevation: 245 m.
Rower:KROSS A6
Nikiszowiec
Środa, 28 lipca 2010 • dodano: 28.07.2010 | Komentarze 5
Trasa: Katowice - Sosnowiec(Szopienice) - Nikiszowiec - Muchowiec - Park im. Tadeusza Kościuszki - Chorzów - Katowice
Pojechaliśmy z Darkiem oglądnąć dzielnicę Katowic Nikiszowiec. Początkowo było to osiedle robotnicze dla górników kopalni "Giesche" wybudowane na terenie obszaru dworskiego Gieschewald (Giszowiec) w latach 1908-1918 z inicjatywy koncernu górniczo-hutniczego Georg von Giesches Erben. Obecnie jest to zabytkowa ponad stuletnia dzielnica turystyczna Katowic. (wiki)








Następnie pojechaliśmy pod autostradą A4 do Muchowca, trasa do lotniska prawadziła szeroką drogą rowerową z wydzieloną po obu stronach drogą dla rolkarzy, która w tylko w kilku miejscach przecinała się z drogą rowerową.
Dalej pojechaliśmy do Parku im. Tadeusza Kościuszki, w którym znajduje się wieża spadochronowa, która do lat 50. XX wieku była wykorzystywana do początkowego szkolenia lotniczego i szkolenia skoczków spadochronowych. Jest to również owiany legendą punkt obrony Katowic, skąd w pierwszych dniach II wojny światowej harcerze mieli stawić opór wkraczającym do miasta oddziałom Wehrmachtu. (wiki)


Na koniec zwiedziliśmy Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. Do dziś WPKiW to zielone płuca Górnego Śląska i jeden z największych parków miejskich w Europie. W skład którego wchodzą m.in.: Stadion Śląski, Planetarium, Śląski Ogród Zoologiczny, Śląskie Wesołe Miasteczko, kąpielisko Fala i wiele wiele innych. Kiedyś w latach 70-tych funkcjonowała tutaj kolejka linowa Elka, przynajmniej ja pamiętam ją z takiego okresu.



Pojechaliśmy z Darkiem oglądnąć dzielnicę Katowic Nikiszowiec. Początkowo było to osiedle robotnicze dla górników kopalni "Giesche" wybudowane na terenie obszaru dworskiego Gieschewald (Giszowiec) w latach 1908-1918 z inicjatywy koncernu górniczo-hutniczego Georg von Giesches Erben. Obecnie jest to zabytkowa ponad stuletnia dzielnica turystyczna Katowic. (wiki)

Nikiszowiec #1© robin

Nikiszowiec #2© robin

Nikiszowiec #3© robin

Nikiszowiec #4© robin

Nikiszowiec #5© robin

Nikiszowiec #6© robin

Kościół w Nikiszowcu© robin

Nikiszowiec #7© robin
Następnie pojechaliśmy pod autostradą A4 do Muchowca, trasa do lotniska prawadziła szeroką drogą rowerową z wydzieloną po obu stronach drogą dla rolkarzy, która w tylko w kilku miejscach przecinała się z drogą rowerową.
Dalej pojechaliśmy do Parku im. Tadeusza Kościuszki, w którym znajduje się wieża spadochronowa, która do lat 50. XX wieku była wykorzystywana do początkowego szkolenia lotniczego i szkolenia skoczków spadochronowych. Jest to również owiany legendą punkt obrony Katowic, skąd w pierwszych dniach II wojny światowej harcerze mieli stawić opór wkraczającym do miasta oddziałom Wehrmachtu. (wiki)

Wieża spadochronowa w Katowicach© robin

Kościół w parku im. T. Kościuszki© robin
Na koniec zwiedziliśmy Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie. Do dziś WPKiW to zielone płuca Górnego Śląska i jeden z największych parków miejskich w Europie. W skład którego wchodzą m.in.: Stadion Śląski, Planetarium, Śląski Ogród Zoologiczny, Śląskie Wesołe Miasteczko, kąpielisko Fala i wiele wiele innych. Kiedyś w latach 70-tych funkcjonowała tutaj kolejka linowa Elka, przynajmniej ja pamiętam ją z takiego okresu.

WPKiW© robin

WPkiW #2© robin

WPKiW #3© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 62.00 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 20.67 km/h.
Elevation: 355 m.
Rower:KROSS A6
XIII BYTOMSKA MASA KRYTYCZNA
Sobota, 24 lipca 2010 • dodano: 24.07.2010 | Komentarze 5
Po szkoleniu pojechałem po mapę rowerową do Górnośląskiego Oddziału PTTK w Katowicach na Rynek. Mapę oczywiście otrzymałem a nawet dwie.
Pod Hotel Katowice podjechał Darek i razem pojechaliśmy drogą nr 79 przez Chorzów do Bytomia.
Na Rynku w Bytomiu powitał nas uśmiechnięty Jacek - współorganizator Bytomskiej Masy Krytycznej, przedstawił mnie Romanowi, który tym razem jeździł na zabytkowym bicyklu.
Od Jacka dostałem numer 74 Masy Krytycznej oraz smycz "Bytom energia kultury".
Masa zaczęła się okrążeniem Rynku, potem jeździliśmy po miejscach, których nie znałem.
Masa Krytyczna była zorganizowana wzorowo tzn. masę prowadził radiowóz policyjny, kiedy wjeżdżaliśmy na skrzyżowania, włączał sygnał dźwiękowy i cały ruch uliczny zamierał, aby przepuścić nas, super to wyglądało, za wszystkimi jechała karetka pogotowia, dodatkowo porządku masy pilnowali organizatorzy, którzy "zamykali" skrzyżowania.
Można uczyć się na tym przykładzie zarządzaniem i organizowaniem mas krytycznych.
Dziękuję organizatorom za serdeczne powitanie!
Na masie dodatkowo poznałem na żywo bikerów z BS: Jacka i jego żonę i córkę, Romana, Goofy601, Fredziomfa i wiele innych, których imion i nicków nie zapamiętałem.
To była super wycieczka, kiedy już wracaliśmy z masy, zastaliśmy w Chorzowie mokre ulice, zachlapało nas równo.








Pod Hotel Katowice podjechał Darek i razem pojechaliśmy drogą nr 79 przez Chorzów do Bytomia.
Na Rynku w Bytomiu powitał nas uśmiechnięty Jacek - współorganizator Bytomskiej Masy Krytycznej, przedstawił mnie Romanowi, który tym razem jeździł na zabytkowym bicyklu.
Od Jacka dostałem numer 74 Masy Krytycznej oraz smycz "Bytom energia kultury".
Masa zaczęła się okrążeniem Rynku, potem jeździliśmy po miejscach, których nie znałem.
Masa Krytyczna była zorganizowana wzorowo tzn. masę prowadził radiowóz policyjny, kiedy wjeżdżaliśmy na skrzyżowania, włączał sygnał dźwiękowy i cały ruch uliczny zamierał, aby przepuścić nas, super to wyglądało, za wszystkimi jechała karetka pogotowia, dodatkowo porządku masy pilnowali organizatorzy, którzy "zamykali" skrzyżowania.
Można uczyć się na tym przykładzie zarządzaniem i organizowaniem mas krytycznych.
Dziękuję organizatorom za serdeczne powitanie!
Na masie dodatkowo poznałem na żywo bikerów z BS: Jacka i jego żonę i córkę, Romana, Goofy601, Fredziomfa i wiele innych, których imion i nicków nie zapamiętałem.
To była super wycieczka, kiedy już wracaliśmy z masy, zastaliśmy w Chorzowie mokre ulice, zachlapało nas równo.

Bicykl© robin

Robin w Będzinie© robin

Dynio and Robin© robin

Roman© robin

Dynio na Masie© robin

Bytomska Masa Krytyczna© robin

Ronam na Rowerku© robin

Bytomska MK© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 95.00 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 23.55 km/h.
Elevation: 307 m.
Rower:KROSS A6
Zamek Siewierz
Czwartek, 22 lipca 2010 • dodano: 23.07.2010 | Komentarze 6
Dziś samotnie pojechałem do Siewierza na zamek. W tamtą stronę trochę pomagał mi Darek telefonicznie a w drodze powrotnej spotkałem bikera z BS w Dąbrowie Górniczej, bo w Siewierzu padł mi z wyczerpania drogą GPS :) tak grzało.
W tamtą stronę zapytałem przygonego rowerzystę czy dobrze jadę do Siewierza, było to na wysokości Pogorii 4, rowerzysta popatrzył na mnie i powiedział: dojechać dojedziesz, ale czy wrócisz dziś - to daleko.
Trasa mniej ciekawa bo prowadzące przez miasta, nie znałem drogi terenem a podobno jest.
Droga powrotna to już na chybił trafił - Ostatnie 20 km drogą szybkiego ruchu za przyzwoleniem policji, gdzie stwierdziliśmy skoro jeźdżą tamtędy wariaci na motorach i jeden na rowerze nikomu nie przeszkodzi.
Dziś dalsza część zwiedzania Śląska i Zagłębia. Masa Krytyczna w Bytomiu.




W tamtą stronę zapytałem przygonego rowerzystę czy dobrze jadę do Siewierza, było to na wysokości Pogorii 4, rowerzysta popatrzył na mnie i powiedział: dojechać dojedziesz, ale czy wrócisz dziś - to daleko.
Trasa mniej ciekawa bo prowadzące przez miasta, nie znałem drogi terenem a podobno jest.
Droga powrotna to już na chybił trafił - Ostatnie 20 km drogą szybkiego ruchu za przyzwoleniem policji, gdzie stwierdziliśmy skoro jeźdżą tamtędy wariaci na motorach i jeden na rowerze nikomu nie przeszkodzi.
Dziś dalsza część zwiedzania Śląska i Zagłębia. Masa Krytyczna w Bytomiu.

Zamek w Siewierzu© robin

Zamek w Siewierzu #2© robin

Zamek w Siewierzu #3© robin

Zamek w Siewierzu© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 66.00 km.
w tym w terenie: 8.00 km.
Średnia prędkość: 24.29 km/h.
Elevation: 254 m.
Rower:KROSS A6
Zwiedzam Zagłębie
Środa, 21 lipca 2010 • dodano: 21.07.2010 | Komentarze 12

Zamek w Będzinie© robin

Na Pogorii 4© robin

Pogoria 3© robin

Pogoria 3 #2© robin

I jeszcze raz Pogoria© robin

Park Zielony© robin
Przewodnikiem był Darek, prowadził mnie w te wszystkie ładne miejsca takimi ulicami a i terenem nie gardził, że mój gps się gubił. Myślałem, że Śląsk jest szary a tu ukazał się kolorowy. Dzięki Darku za wycieczkę.
Trasa: Katowice - Sosnowiec - Mysłowice - Będzin - Pogoria 4, 3 - Park Zielony - Sosnowiec - Katowice

Fontanna w parku Zielonym© robin

Wyższa Szkoła ...© robin
I w ten sposób strzeliło 5000 km w tym roku, trochę później niż w 2009.
Dane wyjazdu:
Dystans: 64.10 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 29.14 km/h.
Elevation: 378 m.
Rower:Cinelli Xperience
Kraków - most na Rabie - Niepołomice - Kraków
Wtorek, 20 lipca 2010 • dodano: 20.07.2010 | Komentarze 0
Miłosz pojechał do Nowego Sącza a ja odprowadzałem go do mostu na Rabie za węzłem Niepołomickim na A4. Wiało nam nieźle, tam gdzie na trekingu jechałem nie raz 60km/h. dziś na szosówce ledwo 40km/h. wiatr nas hamował. Jechaliśmy "czwórką" w kierunku Bochni. W powrotnej drodze pomimo jazdy samemu utrzymałem średnią.












