Info
Od 31.03.2010 r. przejechałem
244031.61
km w tym 1661.95 w terenie i śniegu.Jeżdżę z prędkością średnią 24.58 km/h.
Więcej o mnie,
Baton 2023
Baton 2022
Baton 2021
Baton 2020
Baton 2019
Baton 2018
Baton 2017
Baton 2016
Baton 2015
Baton 2014
Baton 2013
Baton 2012
Baton 2011
Baton 2010
Baton 2009
Baton 2008
Baton 2007
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec24 - 0
- 2026, Maj10 - 0
- 2026, Kwiecień20 - 0
- 2026, Marzec24 - 0
- 2026, Luty14 - 0
- 2026, Styczeń31 - 0
- 2025, Grudzień40 - 0
- 2025, Listopad46 - 0
- 2025, Październik42 - 0
- 2025, Wrzesień26 - 0
- 2025, Sierpień22 - 0
- 2025, Lipiec26 - 0
- 2025, Czerwiec23 - 0
- 2025, Maj22 - 0
- 2025, Kwiecień26 - 0
- 2025, Marzec28 - 0
- 2025, Luty28 - 0
- 2025, Styczeń44 - 0
- 2024, Grudzień35 - 0
- 2024, Listopad27 - 0
- 2024, Październik22 - 0
- 2024, Wrzesień21 - 0
- 2024, Sierpień25 - 0
- 2024, Lipiec22 - 0
- 2024, Czerwiec23 - 0
- 2024, Maj27 - 0
- 2024, Kwiecień26 - 0
- 2024, Marzec30 - 0
- 2024, Luty28 - 0
- 2024, Styczeń32 - 0
- 2023, Grudzień37 - 0
- 2023, Listopad29 - 0
- 2023, Październik24 - 0
- 2023, Wrzesień23 - 0
- 2023, Sierpień22 - 0
- 2023, Lipiec26 - 0
- 2023, Czerwiec22 - 0
- 2023, Maj32 - 0
- 2023, Kwiecień32 - 0
- 2023, Marzec23 - 0
- 2023, Luty30 - 0
- 2023, Styczeń37 - 0
- 2022, Grudzień39 - 0
- 2022, Listopad28 - 0
- 2022, Październik36 - 0
- 2022, Wrzesień25 - 0
- 2022, Sierpień33 - 0
- 2022, Lipiec34 - 0
- 2022, Czerwiec35 - 1
- 2022, Maj41 - 0
- 2022, Kwiecień41 - 0
- 2022, Marzec34 - 0
- 2022, Luty30 - 0
- 2022, Styczeń38 - 0
- 2021, Grudzień28 - 0
- 2021, Listopad31 - 0
- 2021, Październik33 - 2
- 2021, Wrzesień25 - 0
- 2021, Sierpień22 - 0
- 2021, Lipiec23 - 0
- 2021, Czerwiec22 - 0
- 2021, Maj30 - 0
- 2021, Kwiecień26 - 0
- 2021, Marzec21 - 0
- 2021, Luty17 - 0
- 2021, Styczeń29 - 0
- 2020, Grudzień42 - 0
- 2020, Listopad50 - 0
- 2020, Październik52 - 0
- 2020, Wrzesień27 - 0
- 2020, Sierpień20 - 1
- 2020, Lipiec24 - 0
- 2020, Czerwiec22 - 0
- 2020, Maj26 - 1
- 2020, Kwiecień36 - 0
- 2020, Marzec30 - 0
- 2020, Luty28 - 0
- 2020, Styczeń33 - 0
- 2019, Grudzień29 - 0
- 2019, Listopad29 - 0
- 2019, Październik23 - 0
- 2019, Wrzesień23 - 0
- 2019, Sierpień21 - 0
- 2019, Lipiec31 - 0
- 2019, Czerwiec34 - 1
- 2019, Maj35 - 1
- 2019, Kwiecień32 - 2
- 2019, Marzec27 - 0
- 2019, Luty30 - 0
- 2019, Styczeń32 - 0
- 2018, Grudzień33 - 0
- 2018, Listopad17 - 0
- 2018, Październik39 - 0
- 2018, Wrzesień42 - 0
- 2018, Sierpień33 - 0
- 2018, Lipiec34 - 0
- 2018, Czerwiec28 - 0
- 2018, Maj26 - 0
- 2018, Kwiecień23 - 0
- 2018, Marzec27 - 0
- 2018, Luty20 - 0
- 2018, Styczeń28 - 0
- 2017, Grudzień20 - 0
- 2017, Listopad30 - 0
- 2017, Październik32 - 0
- 2017, Wrzesień19 - 0
- 2017, Sierpień23 - 4
- 2017, Lipiec27 - 0
- 2017, Czerwiec28 - 0
- 2017, Maj15 - 0
- 2017, Kwiecień10 - 0
- 2017, Marzec16 - 0
- 2017, Luty17 - 0
- 2017, Styczeń28 - 4
- 2016, Grudzień18 - 0
- 2016, Listopad19 - 2
- 2016, Październik20 - 0
- 2016, Wrzesień26 - 0
- 2016, Sierpień29 - 1
- 2016, Lipiec36 - 0
- 2016, Czerwiec29 - 2
- 2016, Maj33 - 0
- 2016, Kwiecień27 - 0
- 2016, Marzec25 - 0
- 2016, Luty22 - 0
- 2016, Styczeń26 - 2
- 2015, Grudzień25 - 0
- 2015, Listopad22 - 1
- 2015, Październik16 - 5
- 2015, Wrzesień18 - 0
- 2015, Sierpień20 - 0
- 2015, Lipiec26 - 0
- 2015, Czerwiec25 - 0
- 2015, Maj23 - 0
- 2015, Kwiecień28 - 0
- 2015, Marzec19 - 0
- 2015, Luty21 - 3
- 2015, Styczeń12 - 0
- 2014, Grudzień9 - 2
- 2014, Listopad14 - 2
- 2014, Październik11 - 3
- 2014, Wrzesień21 - 0
- 2014, Sierpień30 - 4
- 2014, Lipiec23 - 0
- 2014, Czerwiec18 - 0
- 2014, Maj22 - 0
- 2014, Kwiecień24 - 0
- 2014, Marzec21 - 0
- 2014, Luty21 - 0
- 2014, Styczeń21 - 1
- 2013, Grudzień13 - 6
- 2013, Listopad8 - 0
- 2013, Październik22 - 0
- 2013, Wrzesień28 - 0
- 2013, Sierpień36 - 0
- 2013, Lipiec28 - 0
- 2013, Czerwiec30 - 0
- 2013, Maj32 - 0
- 2013, Kwiecień28 - 0
- 2013, Marzec20 - 0
- 2013, Luty14 - 0
- 2013, Styczeń16 - 2
- 2012, Grudzień10 - 5
- 2012, Listopad15 - 11
- 2012, Październik27 - 15
- 2012, Wrzesień36 - 17
- 2012, Sierpień35 - 14
- 2012, Lipiec24 - 1
- 2012, Czerwiec27 - 22
- 2012, Maj28 - 21
- 2012, Kwiecień27 - 15
- 2012, Marzec19 - 45
- 2012, Luty19 - 49
- 2012, Styczeń17 - 60
- 2011, Grudzień17 - 61
- 2011, Listopad26 - 40
- 2011, Październik38 - 66
- 2011, Wrzesień30 - 58
- 2011, Sierpień32 - 63
- 2011, Lipiec19 - 114
- 2011, Czerwiec19 - 53
- 2011, Maj21 - 81
- 2011, Kwiecień15 - 43
- 2011, Marzec14 - 43
- 2011, Luty10 - 34
- 2011, Styczeń9 - 31
- 2010, Grudzień9 - 6
- 2010, Listopad9 - 46
- 2010, Październik15 - 35
- 2010, Wrzesień16 - 105
- 2010, Sierpień18 - 61
- 2010, Lipiec19 - 107
- 2010, Czerwiec20 - 168
- 2010, Maj16 - 226
- 2010, Kwiecień10 - 154
- 2010, Marzec14 - 216
- 2010, Luty15 - 176
- 2010, Styczeń14 - 140
- 2009, Grudzień15 - 240
- 2009, Listopad18 - 199
- 2009, Październik23 - 132
- 2009, Wrzesień20 - 148
- 2009, Sierpień28 - 144
- 2009, Lipiec22 - 89
- 2009, Czerwiec17 - 109
- 2009, Maj18 - 142
- 2009, Kwiecień19 - 120
- 2009, Marzec19 - 140
- 2009, Luty13 - 93
- 2009, Styczeń17 - 101
- 2008, Grudzień18 - 140
- 2008, Listopad20 - 115
- 2008, Październik25 - 124
- 2008, Wrzesień23 - 113
- 2008, Sierpień23 - 98
- 2008, Lipiec18 - 100
- 2008, Czerwiec25 - 102
- 2008, Maj22 - 38
- 2008, Kwiecień20 - 20
- 2008, Marzec13 - 1
- 2008, Luty8 - 0
- 2008, Styczeń3 - 0
- 2007, Grudzień1 - 0
- 2007, Listopad1 - 1
- 2007, Październik1 - 0
- 2007, Wrzesień4 - 0
- 2007, Sierpień6 - 0
- 2007, Lipiec6 - 0
- 2007, Czerwiec4 - 0
- 2007, Maj4 - 0
Dane wyjazdu:
Dystans: 32.70 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 23.36 km/h.
Elevation: 80 m.
Rower:SCOTT LTD
Krajobraz Krakowa po bitwie
Wtorek, 25 maja 2010 • dodano: 25.05.2010 | Komentarze 7
Regeneracyjny wyjazd do Krakowa, aby zobaczyć czy już wszystko w porządku, miał być do samego toru kajakowego, ale brakło czasu. I jeszcze jest kilka grodzi, przez które trzeba przenosić rowery.
To co było przed można zobaczyć tutaj. A to co jest po jest poniżej:

















To co było przed można zobaczyć tutaj. A to co jest po jest poniżej:

Kraków po powodzi #1© robin

Krajobraz po bitwie #2© robin

Kraków po powodzi #3© robin

Kraków po powodzi #4© robin

Kraków po powodzi #5© robin

Kraków po powodzi #6© robin

Kraków po powodzi #7© robin

Kraków po powodzi #8© robin

Kraków po powodzi #9© robin

Kraków po powodzi #10© robin

Kraków po powodzi #11© robin

Kraków po powodzi #12© robin

Kraków po powodzi #13© robin

Kraków po powodzi #14© robin

Kraków po powodzi #15© robin

Kraków po powodzi #16© robin

Kraków po powodzi #17© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 127.00 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 29.77 km/h.
Elevation: 526 m.
Rower:Cinelli Xperience
Kraków - Koszyce - Kazimierza W. - Proszowice - Kraków
Niedziela, 23 maja 2010 • dodano: 23.05.2010 | Komentarze 11
Pierwsza wolna i słoneczna niedziela, aby spełnić te dwa warunki równocześnie gwiazdy muszą się nieźle nakombinować w ich konstelacji.
Pojechałem wykonać średnią pętlę, nie wiedząc, że zatoczy się, aż na dwa województwa małopolskie i świętokrzyskie.

Zaczynając od DK79 w kierunku Sandomierza, na wysokości stacji benzynowej na ul. Igołomskiej wielkie zdziwienie - jest nowy asfalt - nie trzeba jechać zygzakiem po muldach w akompaniamencie tirów. Jedziemy dalej z backwindem i na wysokości Igołomi spotkałem turystę, który jechał na szosówce z Suchej Beskidzkiej do Kielc i tak do Nowego Brzeska jechał za mną na kole, zawsze to jakiś odpoczynek w podróży, potem rozdzieliliśmy się, on pojechał do Kazimierzy Wielkiej przez Proszowice a ja przez Koszyce.
W Nowym Brzesku chciałem zobaczyć jaki jest stan wody na Wiśle i jest nadal wysoki a wszystko do wałów jest pozalewane.
Z miejsca, gdzie na poprzedniej wycieczce robiłem zdjęcie, krajobraz po bitwie wygląda trochę inaczej niż te robione dzisiaj.



Nawet nie zwróciłem uwagi na 7% serpentynę w Jaksicach jak się znalazłem w Koszycach, gdzieś po drodze zginął mi most w Górce. Jednym słowem wszystko wzdłuż "nadwiślanki" pozalewane, ale w granicach do wałów czyli lekkie podtopienia dopiero w Koszycach było ich więcej.
Tutaj na rynku w pięknym słoneczku zrobiłem sobie przerwę na drugie śniadanie.
Rynek jest odnowiony, kiedyś to miasto było ważnym punktem handlowym na trasie Kraków - Sandomierz, we wtorki odbywał się tutaj targ, a prawdziwe studnie zasypano bo znajdowały się wzdłuż aktualnego traktu drogowego.
Droga na Sandomierz jest zamknięta, wiadomo z jakiej przyczyny.
Tutaj nowość pojechałem do Kazimierzy Wielkiej.


Nie byłem tutaj na rowerze dawno. Gmina i Miasto leżą w tzw. płaskowyżu proszowickim, wydaje mi się, że bardziej wyżu niż płasko :) A ślady osadnictwa w tym rejonie sięgają 6000 lat.
W tej baszcie poniżej mieszkali praktykanci cukrowni Łubna, której rozkwit sięga początków XIX wieku, poniżej również zdjęcie głównego gmachu cukrowni.


Ostatnim etapem podróży miał być obiad w rodzinnej miejscowości, do której pojechałem jak się okazało nie polecam tej drogi nikomu, chyba, że do testów amortyzatora o dużym ugięciu >150, droga od Kazimierzy Wielkiej do Bobina jest fatalna widać jak to kiedyś ktoś napisał różnicę między drogami małopolski a drogami świętokrzyskiego ten fragment 12 km przejechałem w czasie 45 minut stąd średnia spadła na łeb.
Ale przy okazji tej jazdy spotkałem bardzo ciekawe wyrobisko starej cegielni a ówczesnej CERAMIKI ODONÓW.
Tutaj bardzo śmieszna anegdota szukałem kiedyś miejscowości na Ł w okolicach Kazimierzy okazało się, że miejscowi mówią tutaj Łodonów, skąd przejeżdżałem kilka razy przez właściwe miejsce :>

I tak prawie spalony słońcem nareszcie mam opalone kolanka i rękawki :>
Pojechałem wykonać średnią pętlę, nie wiedząc, że zatoczy się, aż na dwa województwa małopolskie i świętokrzyskie.

Most w Ispini© robin
Zaczynając od DK79 w kierunku Sandomierza, na wysokości stacji benzynowej na ul. Igołomskiej wielkie zdziwienie - jest nowy asfalt - nie trzeba jechać zygzakiem po muldach w akompaniamencie tirów. Jedziemy dalej z backwindem i na wysokości Igołomi spotkałem turystę, który jechał na szosówce z Suchej Beskidzkiej do Kielc i tak do Nowego Brzeska jechał za mną na kole, zawsze to jakiś odpoczynek w podróży, potem rozdzieliliśmy się, on pojechał do Kazimierzy Wielkiej przez Proszowice a ja przez Koszyce.
W Nowym Brzesku chciałem zobaczyć jaki jest stan wody na Wiśle i jest nadal wysoki a wszystko do wałów jest pozalewane.
Z miejsca, gdzie na poprzedniej wycieczce robiłem zdjęcie, krajobraz po bitwie wygląda trochę inaczej niż te robione dzisiaj.

Wielka Woda w Nowym Brzesku© robin

Wielka woda na Wiśle© robin

Opactwo w Hebdowie© robin
Nawet nie zwróciłem uwagi na 7% serpentynę w Jaksicach jak się znalazłem w Koszycach, gdzieś po drodze zginął mi most w Górce. Jednym słowem wszystko wzdłuż "nadwiślanki" pozalewane, ale w granicach do wałów czyli lekkie podtopienia dopiero w Koszycach było ich więcej.
Tutaj na rynku w pięknym słoneczku zrobiłem sobie przerwę na drugie śniadanie.
Rynek jest odnowiony, kiedyś to miasto było ważnym punktem handlowym na trasie Kraków - Sandomierz, we wtorki odbywał się tutaj targ, a prawdziwe studnie zasypano bo znajdowały się wzdłuż aktualnego traktu drogowego.
Droga na Sandomierz jest zamknięta, wiadomo z jakiej przyczyny.
Tutaj nowość pojechałem do Kazimierzy Wielkiej.

Atrapa studni w Koszycach© robin

Rynek w Koszycach© robin
Nie byłem tutaj na rowerze dawno. Gmina i Miasto leżą w tzw. płaskowyżu proszowickim, wydaje mi się, że bardziej wyżu niż płasko :) A ślady osadnictwa w tym rejonie sięgają 6000 lat.
W tej baszcie poniżej mieszkali praktykanci cukrowni Łubna, której rozkwit sięga początków XIX wieku, poniżej również zdjęcie głównego gmachu cukrowni.

Baszta w Kazimierzy Wielkiej© robin

Cukrownia Łubna© robin
Ostatnim etapem podróży miał być obiad w rodzinnej miejscowości, do której pojechałem jak się okazało nie polecam tej drogi nikomu, chyba, że do testów amortyzatora o dużym ugięciu >150, droga od Kazimierzy Wielkiej do Bobina jest fatalna widać jak to kiedyś ktoś napisał różnicę między drogami małopolski a drogami świętokrzyskiego ten fragment 12 km przejechałem w czasie 45 minut stąd średnia spadła na łeb.
Ale przy okazji tej jazdy spotkałem bardzo ciekawe wyrobisko starej cegielni a ówczesnej CERAMIKI ODONÓW.
Tutaj bardzo śmieszna anegdota szukałem kiedyś miejscowości na Ł w okolicach Kazimierzy okazało się, że miejscowi mówią tutaj Łodonów, skąd przejeżdżałem kilka razy przez właściwe miejsce :>

Ceramika Odonów© robin
I tak prawie spalony słońcem nareszcie mam opalone kolanka i rękawki :>
Kategoria 100>
Dane wyjazdu:
Dystans: 16.50 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 24.15 km/h.
Elevation: 50 m.
Rower:SCOTT LTD
Okolice Nowej Huty i Krakowa
Sobota, 22 maja 2010 • dodano: 22.05.2010 | Komentarze 7
Pierwszy wyjazd w pięknym słoneczku do Kaplicy w Wilkowie i po odbiór samochodu z przeglądu (15tys. km) a potem odkrywanie nowohuckich uliczek czyli Zalew Nowohucki, ul. Wańkowicza, ul. Polskiego Czerwonego Krzyża, ul. Wąwozowa a potem powrót ścieżką rowerową wzdłuż Al. Solidarności.
Dwa nowe rekordy syna pierwszy to dystans a drugi max prędkość 24km/h. po płaskim! Podczas jazdy kilkakrotnie krzyczał, że przekracza 20km/h. A prędkość średnia z wyjazdu to około 13km/h. jest nieźle. I tutaj chwila nieuwagi a Tadzio jest 500 metrów przed nami i trzeba go gonić! Drżyj mamusiu!!!
Podjazdy nie stanowią już problemu nawet nie przełączał na jedynkę tylko wyjeżdżał na dwójce. Po prostu super ten rowerek. Damka byłaby krzywdząca i brak ryzyka obicia tyłka, stanowi ograniczanie eksperymentów i doświadczeń podczas jazdy :)


Dwa nowe rekordy syna pierwszy to dystans a drugi max prędkość 24km/h. po płaskim! Podczas jazdy kilkakrotnie krzyczał, że przekracza 20km/h. A prędkość średnia z wyjazdu to około 13km/h. jest nieźle. I tutaj chwila nieuwagi a Tadzio jest 500 metrów przed nami i trzeba go gonić! Drżyj mamusiu!!!
Podjazdy nie stanowią już problemu nawet nie przełączał na jedynkę tylko wyjeżdżał na dwójce. Po prostu super ten rowerek. Damka byłaby krzywdząca i brak ryzyka obicia tyłka, stanowi ograniczanie eksperymentów i doświadczeń podczas jazdy :)

Kaplica w Wilkowie© robin

Z nowym licznikiem© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 17.50 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 24.42 km/h.
Elevation: m.
Rower:SCOTT LTD
Nowy rowerek dla Tadzia
Piątek, 21 maja 2010 • dodano: 21.05.2010 | Komentarze 16
Dziś odbył się test nowego rowerka synka. Na początku była wpadka bo syn schodząc z rowerka usiadł sobie a nawet naskoczył na wystające śruby do zamontowania koszyczka na bidon - oj bolało nawet mnie :<
Doszliśmy do wniosku, że kupujemy jakąś damkę z bagażnikami, błotnikami bez przerzutek, ale niższą, ale nie syn się uparł na ten i po kilkunastu okrążeniach pokazał i udowodnił, że to ten będzie jego rowerek - ujarzmił go!
Wybór padł na Unibike Pilot waga 11,5 kg, ale odchudziliśmy go wymieniając sztycę i mostek na aluminiowy, bo akurat takie coś miałem z zapasowych części, teraz trochę carbonu i zejdziemy poniżej 10 kg :>



Doszliśmy do wniosku, że kupujemy jakąś damkę z bagażnikami, błotnikami bez przerzutek, ale niższą, ale nie syn się uparł na ten i po kilkunastu okrążeniach pokazał i udowodnił, że to ten będzie jego rowerek - ujarzmił go!
Wybór padł na Unibike Pilot waga 11,5 kg, ale odchudziliśmy go wymieniając sztycę i mostek na aluminiowy, bo akurat takie coś miałem z zapasowych części, teraz trochę carbonu i zejdziemy poniżej 10 kg :>

New Bike Unibike Piolot© robin

O co chodzi z tymi przerzutkami?© robin

Dobra już wiem o co chodzi z tymi przerzutkami© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 25.00 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 21.43 km/h.
Elevation: 50 m.
Rower:SCOTT LTD
Wielka Woda w Krakowie - reportaż foto
Wtorek, 18 maja 2010 • dodano: 18.05.2010 | Komentarze 31
Do toru kajakowego nie dojechałem, bo ul. Tyniecka zalana nie mówiąc o bulwarach wiślanych. Kuzyn namówił mnie na krótki reportaż z zalanego Krakowa. Dwie i pół godziny w deszczu - jedynie kurtka nie przemokła no i pampers suchy :>
Powiem tak nie jest wesoło, korki coraz większe, most Dębnicki zamknięty, most Grunwaldzki jeszcze nie ale prześwit niewielki. Nowa kładka w wodzie. Bulwary Wiślane zalane.
Rowerzystów, turystów, miejscowych oraz fotografujących bardzo dużo pomimo ulewy.
Fotoreportaż kosztował mnie przemoczenie ubrania, ale warto było wyjść z cieplutkiego mieszkania.























Powiem tak nie jest wesoło, korki coraz większe, most Dębnicki zamknięty, most Grunwaldzki jeszcze nie ale prześwit niewielki. Nowa kładka w wodzie. Bulwary Wiślane zalane.
Rowerzystów, turystów, miejscowych oraz fotografujących bardzo dużo pomimo ulewy.
Fotoreportaż kosztował mnie przemoczenie ubrania, ale warto było wyjść z cieplutkiego mieszkania.

Wielka Woda #11 - Bulwary pływają© robin

Wielka Woda #1 - Dąbie© robin

Wielka Woda #2 - Stopień Dąbie© robin

Wielka Woda #3 - Most Kolejowy© robin

Wielka Woda #4 - Przystanek Most Kotlarski© robin

Wielka Woda #5 - Tramwaj wodny przystanek© robin

Wielka Woda #6 - Most Kotlarski© robin

Wielka Woda #7 - Przystanek Most Kotlarski© robin

Wielka Woda #8 - przy Galerii Kazimierz© robin

Wielka Woda #9 - Most kolejowy przy Galerii Kazimierz© robin

Wielka Woda #10 - Most obok Galerii Kazimierz© robin

Wielka Woda #11 - Bulwary pływają© robin

Wielka Woda #12 - Bulwary© robin

Wielka Woda #13 - Nowa kładka© robin

Wielka Woda #14 - Most Powstańców Śląskich© robin

Wielka Woda #15 - Fotel Horum© robin

Wielka Woda #15 - Kościół na Skałce© robin

Wielka Woda #16 - Diabelski Młyn przy Forum© robin

Wielka Woda #17 - Most Grunwaldzki© robin

Wielka Woda #18 - Przejazd pod mostem© robin

Wielka Woda #19 - Most Dębnicki© robin

Wielka Woda #20 - Jubilat tonie© robin

Wielka Woda #21 Robin w akcji© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 62.20 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 26.66 km/h.
Elevation: 100 m.
Rower:Cinelli Xperience
XII Małopolskie Dni Dziedzictwa Kulturowego
Sobota, 15 maja 2010 • dodano: 15.05.2010 | Komentarze 20
Na dzisiejszą sumę kilometrów złożyły się dwa wyjazdy:
I. Wycieczka rodzinna (8 km) śladami XII Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego - Na trasie północno-wschodniej trafiliśmy przypadkiem na dwór w Goszycach (gdzie mieszkali niegdyś Anna i Jerzy Turowiczowie, a bywali tam Józef Piłsudski, Władysław Belina-Prażmowski, Juliusz Osterwa, Kazimierz Wyka, Czesław Miłosz) – dziś był wyjątkowo otwarty i można było go zwiedzić! Natomiast kościół pw. św. Małgorzaty w Raciborowicach zwiedziłem podczas innej wycieczki
II. Popołudniowy trening na szosówce (54,2 km) pojechałem stałą trasą do Tropiszowa, liczyłem się z opadami deszczu, ale znowu udało się.
Mieliśmy jechać tylko pod kapliczkę, ale w trakcie jazdy dowiedzieliśmy się, że murowany dwór w Goszycach można dziś zwiedzać.





Dojechaliśmy w końcu do Goszyc a tam autobusy, samochody z rejestracjami z małopolski i nie tylko, piknik – normalnie super impreza, zaczęliśmy zwiedzać dworek, który tylko przez te dwa dni był otwarty dla zwiedzających ponieważ normalnie mieszkają tam właściciele.
Dwór jest najstarszym zachowanym w Polsce. Został zbudowany w II poł. XVII w. Świadczy o tym spis inwentarski, sporządzony w 1693 r. najprawdopodobniej w celach spadkowych. Tradycja łączy go z czasami Jana III Sobieskiego. Ówczesny właściciel bowiem miał uczestniczyć w wojnach tureckich. Świadczą o tym półksiężyce na krańcach kalenicy dachu. W XVIII w. dobudowano alkierz i kuchnię od północy. W XIX w. majątek Goszyce został wykupiony przez prof. Wojciecha Boduszyńskiego, lekarza, profesora UJ. W 1830 r. dwór dostał się w ręce rodziny Zawiszów. Ostatnią właścicielką była do 1945 r. Zofia z Zawiszów Kernowa, pisarka, żołnierz Legionów. W 1914 r. dwór goszycki był miejscem pierwszego postoju patrolu Władysława Beliny-Prażmowskiego. W czasie okupacji dwór służył za schronienie wielu rodzinom, m.in. po powstaniu warszawskim przebywał tam Czesław Miłosz, którego zaprosił Jerzy Turowicz, zięć właścicielki dworu. W 1945 r. dwór przeszedł na własność państwa. Użytkowany był przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie. W latach 60. administrowany był przez Stację Hodowli Roślin w Skrzeszowicach. W tych latach budynek uległ poważnej dewastacji. Od 1983 r. stanowi własność prywatną. Od tego czasu znajduje się w ciągłej renowacji. (Wiki)




I w ten oto sposób wzięliśmy udział w XII Małopolskich Dniach Dziedzictwa Kulturowego i to całkiem przypadkowo – duży udział wniósł tutaj rower. A aparat zawsze dobrze mieć ze sobą!
Natomiast co do treningu to spokojnym tempem pojechałem do Tropiszowa, bez żadnych już przygód.
I. Wycieczka rodzinna (8 km) śladami XII Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego - Na trasie północno-wschodniej trafiliśmy przypadkiem na dwór w Goszycach (gdzie mieszkali niegdyś Anna i Jerzy Turowiczowie, a bywali tam Józef Piłsudski, Władysław Belina-Prażmowski, Juliusz Osterwa, Kazimierz Wyka, Czesław Miłosz) – dziś był wyjątkowo otwarty i można było go zwiedzić! Natomiast kościół pw. św. Małgorzaty w Raciborowicach zwiedziłem podczas innej wycieczki
II. Popołudniowy trening na szosówce (54,2 km) pojechałem stałą trasą do Tropiszowa, liczyłem się z opadami deszczu, ale znowu udało się.
Mieliśmy jechać tylko pod kapliczkę, ale w trakcie jazdy dowiedzieliśmy się, że murowany dwór w Goszycach można dziś zwiedzać.

Drewniany Kaplica w Wilkowie© robin

Na szlaku architektury drewnianej© robin

Kaplica z XVII wieku© robin

Opis kaplicy© robin

Droga Marszowice - Wilków© robin
Dojechaliśmy w końcu do Goszyc a tam autobusy, samochody z rejestracjami z małopolski i nie tylko, piknik – normalnie super impreza, zaczęliśmy zwiedzać dworek, który tylko przez te dwa dni był otwarty dla zwiedzających ponieważ normalnie mieszkają tam właściciele.
Dwór jest najstarszym zachowanym w Polsce. Został zbudowany w II poł. XVII w. Świadczy o tym spis inwentarski, sporządzony w 1693 r. najprawdopodobniej w celach spadkowych. Tradycja łączy go z czasami Jana III Sobieskiego. Ówczesny właściciel bowiem miał uczestniczyć w wojnach tureckich. Świadczą o tym półksiężyce na krańcach kalenicy dachu. W XVIII w. dobudowano alkierz i kuchnię od północy. W XIX w. majątek Goszyce został wykupiony przez prof. Wojciecha Boduszyńskiego, lekarza, profesora UJ. W 1830 r. dwór dostał się w ręce rodziny Zawiszów. Ostatnią właścicielką była do 1945 r. Zofia z Zawiszów Kernowa, pisarka, żołnierz Legionów. W 1914 r. dwór goszycki był miejscem pierwszego postoju patrolu Władysława Beliny-Prażmowskiego. W czasie okupacji dwór służył za schronienie wielu rodzinom, m.in. po powstaniu warszawskim przebywał tam Czesław Miłosz, którego zaprosił Jerzy Turowicz, zięć właścicielki dworu. W 1945 r. dwór przeszedł na własność państwa. Użytkowany był przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie. W latach 60. administrowany był przez Stację Hodowli Roślin w Skrzeszowicach. W tych latach budynek uległ poważnej dewastacji. Od 1983 r. stanowi własność prywatną. Od tego czasu znajduje się w ciągłej renowacji. (Wiki)

Przed dworem w Goszycach© robin

Dwór w Goszycach #1© robin

Dwór w Goszycach #2© robin

Dwór w Goszycach #3© robin
I w ten oto sposób wzięliśmy udział w XII Małopolskich Dniach Dziedzictwa Kulturowego i to całkiem przypadkowo – duży udział wniósł tutaj rower. A aparat zawsze dobrze mieć ze sobą!
Natomiast co do treningu to spokojnym tempem pojechałem do Tropiszowa, bez żadnych już przygód.
Dane wyjazdu:
Dystans: 30.20 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 22.65 km/h.
Elevation: m.
Rower:SCOTT LTD
Służbowo do Śródmieścia
Czwartek, 13 maja 2010 • dodano: 13.05.2010 | Komentarze 14
Pojechałem załatwić sprawy służbowe pomimo nadciągających czarnych chmur i przelotnych opadów, udało mi się nie zmoknąć.
Przy budowie kładki stoją już dwie barki, jeszcze dwie i będzie przeprawa.

Przy budowie kładki stoją już dwie barki, jeszcze dwie i będzie przeprawa.

Budowa kładki© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 61.90 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 23.66 km/h.
Elevation: 532 m.
Rower:SCOTT LTD
Przyjemnie i pożytecznie
Poniedziałek, 10 maja 2010 • dodano: 10.05.2010 | Komentarze 20

Wawel w HaDeeRze© robin
Sprawy służbowe w centrum Krakowa połączone z przejazdem przez Rynek Główny, tor kajakowy :> Klasztor Kamedułów i Zoo.
Kajak już zamówiłem wraz z wiosłami wykonanymi z laminatu węglowego, a pióra Kober Carbon Special. Wiadomo Carbon Rządzi!!! :>

Kościół Mariacki© robin

Bazylika mniejsza© robin

Mały Rynek© robin

Klasztor Kamedułów© robin

Kładka przy A4© robin

Panorama Zakola Wisły© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 56.00 km.
w tym w terenie: 1.00 km.
Średnia prędkość: 28.47 km/h.
Elevation: 517 m.
Rower:
Mała pętelka
Sobota, 8 maja 2010 • dodano: 08.05.2010 | Komentarze 10
Trasa podobna do naszego wyjazdu z Michałem, ale w trakcie jazdy zmodyfikowana.
Dom: Kraków - Aleja Róż - ul. Bulwarowa - ul. Cienista - ul. Mistrzejowicka - wyjazd z Krakowa - Raciborowice - Książniczki - Michałowice - Sieborowice - Łuczyce - Luborzyca - Kocmyrzów - Prusy - Kraków - ul. Morcinka - ul. Mistrzejowicka zamknęła pętlę - powrót tak jak przyjazd.
W ciągu paru dni zakwitł pięknie rzepak. Poza tym to same pagórki góra - dół. Ogólnie w końcu ciepło i bez opadów.


Dom: Kraków - Aleja Róż - ul. Bulwarowa - ul. Cienista - ul. Mistrzejowicka - wyjazd z Krakowa - Raciborowice - Książniczki - Michałowice - Sieborowice - Łuczyce - Luborzyca - Kocmyrzów - Prusy - Kraków - ul. Morcinka - ul. Mistrzejowicka zamknęła pętlę - powrót tak jak przyjazd.
W ciągu paru dni zakwitł pięknie rzepak. Poza tym to same pagórki góra - dół. Ogólnie w końcu ciepło i bez opadów.

Pola pełne rzepaku© robin

Wyżyna Miechowska© robin
Dane wyjazdu:
Dystans: 86.90 km.
w tym w terenie: 0.00 km.
Średnia prędkość: 22.67 km/h.
Elevation: m.
Rower:SCOTT LTD
Pojechaliśmy do Wadowic
Piątek, 7 maja 2010 • dodano: 07.05.2010 | Komentarze 8
... ale dojechaliśmy w deszczu tylko do Skawiny.
Punkt zborny znajdował się przy Smoku Wawelskim, Przemek już czekał pod mostem Grunwaldzkim, ja jechałem dość opornie bo w deszczu i w ponczo, które stawiało taki opór jakbym wiózł jakiś obraz. Na szczęście dotarłem na miejsce, po drodze zauważyłem, że jedna barka już czeka na przeholowanie kładki na drugą stronę Wisły a podobno potrzeba czterech barek, więc to chyba jeszcze nie dzisiaj!


Po przejechaniu most Dębnickiego zobaczyliśmy wystawę zabawek, bardzo spodobała mi się huśtawka z kogutem, więc ...


W tym miejscu na pół godziny przestało padać, więc ruszyliśmy przez tor kajakowy do Tyńca, tu obserwowaliśmy chmury, z których miało zaraz padać, gdzieś w oddali była burza. Po wjeździe do Skawiny zaczęło padać i to dość obficie, mieliśmy przeczekać opady na dworcu, jednak im nie było końca.
Zdecydowaliśmy się na powrót do Krakowa, Wadowice muszą poczekać na pogodę bez deszczu. Przemek odłączył się drodze na tor a ja ruszyłem przez tor kajakowy do Krakowa, jednak nie miałem okazji zdjąć mojego czerwonego ponczo - padało cały czas.


Wniosek z wycieczki - Wiosenny majowy deszczyk :>
Scott przejechał na jednym napędzie już 10022 km, może kiedyś go wymienię jak będzie przeskakiwał bo na razie wszystko ok.
A na koniec jeszcze zalew nowohucki i Mogiła. Dodatkowo 8 km z rodziną.
Punkt zborny znajdował się przy Smoku Wawelskim, Przemek już czekał pod mostem Grunwaldzkim, ja jechałem dość opornie bo w deszczu i w ponczo, które stawiało taki opór jakbym wiózł jakiś obraz. Na szczęście dotarłem na miejsce, po drodze zauważyłem, że jedna barka już czeka na przeholowanie kładki na drugą stronę Wisły a podobno potrzeba czterech barek, więc to chyba jeszcze nie dzisiaj!

Budowa kładki© robin

Diabelski Młyn© robin
Po przejechaniu most Dębnickiego zobaczyliśmy wystawę zabawek, bardzo spodobała mi się huśtawka z kogutem, więc ...

Huśtawka z Kogutem© robin

Na huśtawce z kogutkiem© robin
W tym miejscu na pół godziny przestało padać, więc ruszyliśmy przez tor kajakowy do Tyńca, tu obserwowaliśmy chmury, z których miało zaraz padać, gdzieś w oddali była burza. Po wjeździe do Skawiny zaczęło padać i to dość obficie, mieliśmy przeczekać opady na dworcu, jednak im nie było końca.
Zdecydowaliśmy się na powrót do Krakowa, Wadowice muszą poczekać na pogodę bez deszczu. Przemek odłączył się drodze na tor a ja ruszyłem przez tor kajakowy do Krakowa, jednak nie miałem okazji zdjąć mojego czerwonego ponczo - padało cały czas.

Piekary nad Wisłą© robin

Kameduły we mgle© robin
Wniosek z wycieczki - Wiosenny majowy deszczyk :>
Scott przejechał na jednym napędzie już 10022 km, może kiedyś go wymienię jak będzie przeskakiwał bo na razie wszystko ok.
A na koniec jeszcze zalew nowohucki i Mogiła. Dodatkowo 8 km z rodziną.












